• Home
  • Bohaterowie
  • Orły w Kraju Samurajów czyli historia stosunków polsko-japońskich

Orły w Kraju Samurajów czyli historia stosunków polsko-japońskich

Historia dyplomatów, szpiegów, podróżników i misjonarzy, a w tle wielka polityka, polscy bohaterowie i…kilkaset lat kontaktów polsko-japońskich. Niezwykłe dzieje dwóch narodów, które dzieliło wszystko… Ale czy aby na pewno wszystko?

Zaginiony rękopis

Pierwsze informacje o Japonii napłynęły do Europy i Polski już w średniowieczu za pośrednictwem Marco Polo. To relacje tego weneckiego kupca i podróżnika miały przez kolejne stulecia rozbudzać wyobraźnię także nad Wisłą. W 1585 roku dotarła do Watykanu pierwsza w historii zagraniczna misja dyplomatyczna Japonii. Wysłannicy Sioguna zostali przyjęci w Rzymie z wielkimi honorami. Spotkali się z dwoma papieżami, Grzegorzem XIII, a po jego śmierci z Sykstusem V. Podczas pobytu w Rzymie obecni w poselstwie japońscy chrześcijanie mieli zapoznać się z historią polskiego świętego Stanisława Kostki. Nawiedzili jego rzymski grób oraz spotkali się z polskim posłem, przyszłym prymasem Polski biskupem Bernardem Maciejowskim. To na jego prośbę przygotowali japońskie tłumaczenie jednego z Psalmów Dawida. Dokument ten, biskup wkrótce przekazał Akademii Krakowskiej. Niezwykły rękopis odnalazł się niespodziewanie w archiwach Biblioteki Jagiellońskiej w… 2000 roku.

Ieyasu Tokugawa – jeden ze siogunów odpowiedzialnych za prześladowania chrześcijan w Japonii. Sprawował władzę od 1598 roku do abdykacji w 1605. Źródło: Kanō Tan’yū, Wikimedia Commons

Szlachecki misjonarz

Chrześcijaństwo na japońskich wyspach pojawiło się dopiero w połowie XVI wieku. W 1549 roku do Kraju Kwitnącej Wiśni przybył św. Franciszek Ksawery. Jego charyzma i przykład życia w ubóstwie sprawiły, że do nowej religii zaczęły garnąć się tysiące Japończyków. Sam święty jezuita z zachwytem wypowiadał się o mieszkańcach Japonii.

Są oni najlepszą rasą wśród dotychczas odkrytych i sądzę, że między narodami niechrześcijańskimi nie byłoby łatwo znaleźć im równych. Godni podziwu w stosunkach towarzyskich, posiadają zdumiewające poczucie honoru, który cenią ponad wszystko (…) Rzadko słyszy się przekleństwa, a gdy przysięgają, to na słońce. Znaczna część ludzi umie czytać i pisać (…) najsurowiej potępiają kradzież, i w ich kraju mało jest rozbójników. Są to ludzie dobrej woli, bardzo towarzyscy i chętni do nauki. Lubią słuchać rozmowy o sprawach Bożych.

Popularność chrześcijaństwa rosła. Zaledwie po 50 latach działalności misyjnej wiarę w Chrystusa przyjęło 300 tys. Japończyków. Liczba nawróceń przeraziła miejscowych siogunów. W 1626 roku wydali oni edykt zakazujący wyznawania nowej wiary. Rozpoczęły się brutalne prześladowania chrześcijan. Ich ofiarą padł również polski misjonarz Wojciech Męciński. Przyszły polski męczennik urodził się w 1598 roku w na Lubelszczyźnie, w bogatej rodzinie szlacheckiej. Pomysł misyjnej podróży na daleki Wschód pojawił się w jego głowie zapewne już w czasie nauki w jezuickim kolegium w Lublinie. Myśl o Japonii nie opuściła młodego Wojciecha ani podczas studiów na Akademii Krakowskiej, ani w czasie podróży po Europie i zaprowadziła go w 1621 roku do jezuickiego nowicjatu w Rzymie. Po szeregu perypetii, związanych także z majątkiem, który odziedziczył w Polsce, na swą azjatycką misję wyruszył wreszcie w 1633 roku. Po długiej podróży dotarł do Indii gdzie pracował wśród chorych i ubogich. Swą misję kontynuował w Wietnamie, Chinach i Malezji. W 1636 udał się do Makau skąd próbował przedostać się do Japonii. Bezskutecznie. Okręt, którym płynął, został porwany przez Holendrów, a polski kapłan wylądował w niewoli na Tajwanie. Zbiegł z niej dopiero po kilku miesiącach w Wietnamie, podczas transportu więźniów na wyspę Jawę. Wiosną 1637 roku powrócił do Makau mając w planach ponownie wyruszyć w kierunku Japonii. Jego przełożeni mieli jednak inne plany. W 1638 roku wysłali go do pracy misyjnej na terytorium Kambodży. Zrealizować cel swego życia udało się Wojciechowi Męcińskiemu dopiero w 1642 roku. Przez Filipiny, dotarł wtedy do wybrzeży Japonii. Tam szybko wpadł w ręce ludzi sioguna. Jego azjatycka misja zakończyła się tragicznie. Został uwieziony w Nagasaki, poddany okrutnym torturom i zamordowany w 1643 roku.

Grupa polskich bernardynów i misjonarzy japońskich przed rusztowaniem budującego się kościoła na Sachalinie. 1938 rok. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Brat Marszałka

Bronisław Piłsudski, brat Józefa, urodził się w 1866 roku. W 1886 roku wyjechał na studia do Petersburga. Wtedy jeszcze nic nie wskazywało, że wkrótce jego życie na zawsze złączone zostanie z japońskimi wyspami. Bieg wydarzeń niespodziewanie przyśpieszył rok później. Bronisław został aresztowany za udział w przygotowaniach do zamachu na cara Aleksandra III. Kara śmierci, na którą go skazano, została zamieniona mu na 15 lat katorgi na Sachalinie. Podczas pobytu na Dalekim Wschodzie bardzo szybko zaczął interesować się kulturą autochtonicznych mieszkańców wyspy: Ajnów i Niwchów. Odtąd badania kultury rodzimych ludów stały się pasją jego życia. Badał miejscowe języki, zakładał szkoły, pisał książki. W 1903 roku wraz z innym Polakiem Wacławem Sieroszewskim odbył podróż badawczą na japońską wyspę Hokkaido. Tak wrósł w miejscową społeczność, że na Sachalinie pozostał nawet po zakończeniu odbywania kary. Około 1903 roku poślubił Ajnkę Shinhinchou. Jednym z efektów jego wieloletniej pracy były unikatowe nagrania dźwiękowe języka Ajnów zarejestrowane na 100 wałkach woskowych. Przetrwały one do dzisiaj stając się jedynym świadectwem zaginionego języka, który zniszczyły lata sowieckiej rusyfikacji. Do dzisiejszego dnia Bronisław Piłsudski na Sachalinie uważany jest za bohatera, w Japonii nadal żyje też dalekowschodnia linia rodu Piłsudskich.

Bronisław Piłsudski – wybitny badacz ludów Sachalinu. Źródło: Wikimedia Commons

Spotkanie w Tokio

Regularne kontakty polsko-japońskie rozpoczęły się u progu XX wieku. Dla dążących do niepodległości Polaków Japonia, tocząca od 1904 roku wojnę z Rosją na dalekim Wschodzie, stała się naturalnym sojusznikiem. Bardzo szybko rozmowy ze stroną japońską rozpoczęli przedstawiciele Polskiej Partii Socjalistycznej. Już w 1904 roku na negocjacje do Japonii wyruszył Józef Piłsudski. Gdy dotarł na miejsce i spacerował po Tokio spotkał… Romana Dmowskiego. Przywódca Ligi Narodowej przybył na Daleki Wschód by… pokrzyżować plany socjalistów i nie dopuścić do wybuchu powstania w Polsce za japońskie pieniądze. Tak oto przyszli ojcowie polskiej niepodległości spotkali się na końcu świata by, każdy na swój sposób, walczyć o interesy Polski. 14 lipca 1904 roku obaj spotkali się w hotelowym pokoju Dmowskiego i przeprowadzili ze sobą długą, dziewięciogodzinną rozmowę. Potem każdy poszedł w swoją stronę. Każdy też przedstawił władzom Japonii swoją wizję współpracy. Ostatecznie żadne poważniejsze decyzje nie zapadły. Piłsudskiemu udało się jedynie wydobyć od Japończyków 30 tys. rubli na działalność PPS. Z kolei Dmowski zablokował próby wywołania antyrosyjskiego powstania nad Wisłą.

Spotkanie japońskiego księcia Takamatsu Nobuhito z marszałkiem Polski Józefem Piłsudskim. Widoczni: marszałek Józef Piłsudski, Aleksandra Piłsudska (siedzi z prawej), książę Takamatsu Nobuhito (siedzi pierwszy z prawej), księżniczka Kikuko Hikosaburo (w środku). Warszawa, 1930 rok. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Gry wywiadów

Pierwszym Japończykiem, który odwiedził Polskę w 1892 roku był major Fukushima Yasumasa, przemierzający konno trasę z Berlina do Władywostoku. Zbierał on informacje o rosyjskiej armii, przy okazji nawiązując kontakty z polskimi działaczami niepodległościowymi i zesłańcami syberyjskimi. W 1904 roku intensywną działalność na ziemiach polskich prowadził japoński szpieg baron Akashi Motojirō. To właśnie on kontaktował się z Dmowskim. Po 1918 roku odrodzone państwo polskie nawiązało oficjalne stosunki dyplomatyczne z Japonią. Rozwijała się współpraca handlowa, kulturalna i wojskowa. Współdziałały wywiady obu państw z niepokojem spoglądając na Rosje. Kontakty polsko-japońskie utrzymały się do 1945 roku, nie zanikając nawet w czasie II wojny światowej.

Prezydent RP Ignacy Mościcki z otrzymaną japońską odznaką Chryzantem. Widoczny poseł nadzwyczajny i minister pełnomocny Japonii w Polsce Nabubumi Ito (w środku). Warszawa, 1936 rok. Źródło: Narodowe Archiwum cyfrowe

Niepokalanów w Japonii

W 1930 roku swoją misję na Dalekim Wschodzie rozpoczął franciszkanin Maksymilian Kolbe. Po krótkim pobycie w chińskim Szanghaju skierował się do Japonii. 24 kwietnia 1930 roku ojciec Maksymilian wraz z współbraćmi wylądowali w Nagasaki. Jego działalność w Kraju Kwitnącej Wiśni przebiegała niewytłumaczalnie skutecznie. W bardzo krótkim czasie udało mu się przełamać bariery językowe, zdobyć środki finansowe i przekonać miejscowego biskupa do wyrażenia zgody na wydawanie przez franciszkanów w Japonii pisma „Rycerz Niepokalanej”. Zaledwie po miesiącu pobytu w Japonii polski franciszkanin oddał do druku pierwszy numer japońskiego „Rycerza Niepokalanej” w nakładzie 10 000 egzemplarzy! Po roku miał już wokół siebie 12 misjonarzy, nakład „Rycerza Niepokalanej” dochodzący do 30 000 egzemplarzy oraz klasztor położony na zboczu góry Hikosan w Nagasaki. Gdy powracał do Polski w 1936 roku pozostawiał w Japonii prężnie działającą społeczność chrześcijańską. Czy pomyślał wtedy o tym, że dokonał tego co przed wiekami nie udało się jego polskiemu poprzednikowi Wojciechowi Męcińskiemu? Nie wiadomo. Zapewne nie zdawał sobie wtedy jeszcze sprawy, że wkrótce podąży jego śladem… Przed sobą miał przecież jeszcze najważniejszą misję życia, męczeństwo w Auschwitz. Japońskie dziedzictwo św. Maksymiliana trwa w Japonii do dnia dzisiejszego. Nie zniszczyła go II wojna światowa, a nawet bomba atomowa zrzucona przez Amerykanów na Nagasaki w 1945 roku. Ta mimo, że zrównała z ziemią całe miasto i zabiła 70 tys. ludzi nie wyrządziła większych szkód klasztorowi. Stracił jedynie szyby w oknach.

Św. Maksymilian Maria Kolbe – franciszkanin i misjonarz. Założyciel organizacji Rycerstwo Niepokalanej, miesięcznika „Rycerz Niepokalanej” i Radia Niepokalanów oraz klasztoru w Niepokalanowie i Nagasaki. Źródło: Wikimedia Commons

Sprawiedliwy Japończyk

W 1936 roku służbę dyplomatyczną w Europie Środkowo-Wschodniej rozpoczął japoński konsul Chiune Sugihara. Pracował w Moskwie i Helsinkach, a od 1939 roku w Kownie na Litwie. Jego nieoficjalną misją była obserwacja niemieckich i sowieckich wojsk. Japoński konsul stosunkowo szybko nawiązał współpracę z polskim wywiadem na czele z por. Leszkiem Daszkiewiczem. Tak zaczęła się jego życiowa misja…

W tym samym czasie do drzwi Sugihary zaczęli pukać żydowscy uchodźcy. Byli to obywatele polscy, którzy zbiegli przed niemiecką inwazją we wrześniu 1939 roku, teraz jednak bali się Sowietów. Słyszeli o deportacji Żydów w czerwcu 1940 roku i obawiali się tego samego. Mieli rację: rok później Sowieci mieli deportować około 17,5 tys. ludzi z Litwy, 17 tys. z Łotwy i 6 tys. z Estonii. Z asystą polskich oficerów Sugihara dopomógł kilku tysiącom Żydów uciec z Litwy. Długą trasę przez Związek Radziecki przebyli koleją, później przedostali się statkami do Japonii, skąd podążyli do Palestyny lub Stanów Zjednoczonych. Akcja ta zamknęła dyskretną, lecz wyrazistą kodą dziesięciolecia polsko-japońskiej współpracy wywiadowczej. (Timothy Snyder, „Skrwawione Ziemie”)

Wypisując japońskie wizy Chinue Sugihara uratował około 6-10 tys. osób żydowskiego pochodzenia, w większości obywateli polskich, oraz niewielką grupę polskich oficerów internowanych na Litwie. Swoją działalność podjął bez zezwolenia od władz Japonii, na przekór Niemcom i Sowietom. Akcja ratunkowa Sugihary trwała do września 1940 roku. Wtedy to został przeniesiony do Berlina. Po zakończeniu wojny za swoją działalność na Litwie został ukarany wydaleniem ze służby dyplomatycznej. W 1985 roku, tuż przed śmiercią został uhonorowany tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.

Chinue Sugihara – konsul Japonii na Litwie oraz jedna z wiz wydanych przez niego w 1940 roku. Źródło: Huddyhuddy, Wikimedia Commons

Ku przyszłości

Polski ambasador Tadeusz Romer pozostał na terenie Japonii oraz okupowanego przez Japończyków Szanghaju do 1942 roku. W tym czasie zorganizował Polski Komitet Pomocy Ofiarom Wojny, który pomagał polskim obywatelom przebywającym na terenach kontrolowanych przez Japończyków. Polskie władze emigracyjne zerwały stosunki dyplomatyczne i wypowiedziały Japonii wojnę 11 grudnia 1941 roku. Oficjalne kontakty między Polską, a Japonią ponownie zostały wznowione dopiero w 1957 roku. Odtąd rozwijają się pomyślnie na wszystkich polach od gospodarki po kulturę. Najlepszym tego przykładem mogła być historyczna wizyta w Polsce Ich Cesarskich Mości Cesarza i Cesarzowej Japonii, która odbyła się 2002 roku. Co najważniejsze, niezmiennie, od co najmniej stulecia, dziwną sympatią darzą się oba społeczeństwa, Polacy i Japończycy. A sympatia ta trwa oczywiście w rytm muzyki Fryderyka Chopina, którego Japończycy pokochali całym sercem.

Piotr Worwa

Bibliografia:

Czarnecki Łukasz, Sushi w polskiej sprawie, Focus Historia Ekstra, 5/2018, s. 52-55.

Danieluk Robert, „Milczenie” po polsku: Wojciech Męciński SJ (1598-1643) i jego długa droga do Japonii, Studia Bobolanum, 2/2017, s. 5-31.

Kozłowska Agnieszka, Św. Maksymilian w Japonii, misje.franciszkanie.pl

Pałasz-Rutkowska Ewa, Historia stosunków polsko-japońskich, Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Tokio, tokio.msz.gov.pl

Rodowicz Jadwiga, Pierwsze kontakty polsko-japońskie, Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Tokio, tokio.msz.gov.pl

Snyder Timothy, Skrwawione Ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem, Znak Horyzont, Kraków 2018.

Bronisław Piłsudski – badacz ludów Dalekiego Wschodu, audycja Anny Boruckiej-Szotkowskiej, Polskie Radio, 22.11.1991 r.

Siła bezsilnych. Chiune Sugihara, audycja z cyklu „Studio Form Dokumentalnych”, Polskie Radio, 09.07.2007 r.

Tytułowa grafika: Attache wojskowy Poselstwa Japonii w Polsce płk. Masataka Yamawaki witany przez polskich oficerów na peronie dworca w Warszawie. 1934 rok. Źródło: Narodowe Archiwum cyfrowe

 

Dodaj komentarz