Kolaborująca Belgia

Wczasach uporczywego wytykania Polsce rzekomych win z okresu II wojny światowej, z których Polacy mieliby się rozliczyć, warto przypomnieć jak z niemieckim totalitaryzmem „walczyły” inne europejskie państwa i narody. Pora na światło dzienne wyciągnąć garść niewygodnych prawd i faktów, ukazać historię, o której wielu chciałoby zapomnieć. A więc do dzieła!

Narodziny Belgii

Ziemie belgijskie już od średniowiecza stanowiły własność regionalnych potęg: Burgundii, Habsburgów, Francji. W 1579 roku północna, protestancka, część Niderlandów dokonała cesji tworząc niezależną Republikę Zjednoczonych Prowincji. Tak narodziła się Holandia. Część południowa, katolicka, (obecna Belgia i Luksemburg) pozostała pod rządami Habsburgów hiszpańskich, a w 1714 roku przypadła Habsburgom austriackim. W 1790 roku, pod wpływem francuskiej rewolucji, Belgia podjęła pierwszą próbę wybicia się na niepodległość. Ostatecznie skończyła jako część francuskiego cesarstwa, a po upadku Napoleona, w 1815 roku, została włączona do Holandii. W 1830 roku, echa francuskiej rewolucji lipcowej, pchnęły lud Brukseli na barykady. Holenderski król Wilhelm I Orański nie zdołał spacyfikować miasta. Rodziła się belgijska państwowość. Sprzyjająca sytuacja międzynarodowa – rosyjskie wojska zamierzające interweniować w Niderlandach zatrzymał wybuch powstania listopadowego w Polsce – oraz targi europejskich mocarstw dały Belgom niepodległość. Nowe państwo w 1831 roku uznała konferencja londyńska. Pierwszym królem Belgii został Leopold von Sachsen-Coburg, wuj brytyjskiej królowej Wiktorii.

Kongo Belgijskie, 1927 rok. Źródło: Liberaal Archief from Gent, Wikimedia Commons

Ludobójstwo w Kongo  

Konflikty społeczne i narodowe między Flamandami, a Walonami, nie zahamowały dynamicznego rozwoju nowego państwa. Z końcem XIX wieku Belgia była już jednym z najbardziej uprzemysłowionych regionów Europy. Pozwoliło to zwiększyć międzynarodową aktywność Belgów. W 1865 roku królem Belgów został Leopold II. Już w latach 70. nowy władca Belgii rozpoczął skomplikowaną grę o zdobycie kolonii w Afryce. Wykorzystując wzajemną wrogość kolonialnych imperiów, uruchamiając machinę propagandy oraz szermując wzniosłymi hasłami niesienia wolności, opieki oraz cywilizacji rdzennym afrykańskim ludom, Leopold II wykroił sobie w centrum Czarnego Lądu wielką posiadłość – Kongo. Jego prawa do tych ziem zatwierdziła w 1885 roku konferencja berlińska. Tak rozpoczynał się proces zbrodniczej eksploatacji dorzecza rzeki Kongo oraz gehenna miejscowej ludności. Belgowie z królewskiej kolonii wywozili głównie kauczuk i kość słoniową, a miejscową ludność zapędzili do niewolniczej pracy na plantacjach kawy, kakao, trzciny cukrowej oraz w kopalniach złota i diamentów. Straszliwe warunki pracy, prześladowania opornych oraz pospolite zbrodnie doprowadziły do śmierci nawet 10 mln rdzennych mieszkańców Kongo. W 1908 roku, gdy przed światem nie dało się już ukryć skali zbrodni siepaczy króla Belgów, Leopold II przekazał Kongo państwu belgijskiemu. Dotąd bowiem Kongo funkcjonowało jako jego własność prywatna. Zmiana rządów nie przyczyniła się znacząco do poprawy warunków życia miejscowej ludności, której tragedia budowała odtąd bogactwo belgijskiego państwa. Echa belgijskich zbrodni w Kongo odnaleźć można do dzisiaj w powieści „Jądro ciemności” Josepha Conrada, a właściwie… Józefa Korzeniowskiego herbu Nałęcz.

Zjazd ruchu reksistowskiego (Christus Rex) w Auvelais. Przywódca reksistów Leon Degrelle (w środku) w otoczeniu zwolenników. 1936 rok. Źródło: Narodowe Archiwum cyfrowe

Belgijscy faszyści

W 1914 roku, wraz z początkiem I wojny światowej, Niemcy dokonały inwazji na Belgię. Pogwałcona została belgijska neutralność, a państwo znalazło się pod pierwszą niemiecką okupacją. W dwudziestoleciu międzywojennym Belgię w dalszym ciągu rozsadzał wewnętrzny konflikt francuskojęzycznych Walonów, z niderlandzkojęzycznymi Flamandami. Ci pierwsi, mimo, że mniej liczni, zajmowali uprzywilejowaną pozycję w państwie belgijskim. Rosnące antagonizmy doprowadziły do wzrostu popularności partii nacjonalistycznych i faszystowskich. W latach trzydziestych na belgijskiej scenie politycznej pojawiły się takie ugrupowania jak Flamandzki Związek Narodowy – VNV czy waloński Christus Rex. Na czele VNV stanął Staf de Clercq, który nadał sobie tytuł „den Leider”. Głosząc hasło „Autorytet, Dyscyplina i Wielkie Niderlandy” wprowadził VNV do belgijskiego parlamentu. Wraz ze wzrostem poparcia partia stawała się coraz bardziej autorytarna i antysemicka, uaktywniły się także jej bojówki. W belgijskim parlamencie w latach trzydziestych znalazła się również walońska partia Christus Rex. Założycielem tego  faszystowskiego i ultrakatolickiego ugrupowania był Leon Degrelle. Christus Rex, podobnie jak VNV, głosiła hasła antysemickie, pozostawała też w bliskich kontaktach z niemiecką NSDAP. Oba ugrupowania – VNV i Christus Rex – dążyły do federalizacji państwa belgijskiego. Po wybuchu II wojny światowej Niemcy ponownie nie uszanowali belgijskiej neutralności. Hitler uderzył na Belgię 10 maja 1940 roku. Belgowie wsparci przez Francuzów i Brytyjczyków ponieśli klęskę, a cała kampania zakończyła się ewakuacją Aliantów z plaż pod Dunkierką. Ostatecznie Belgia skapitulowała 28 maja. Król Leopold III pozostał w okupowanym kraj. Belgijski rząd udał się na emigrację do Londynu. Niemcy rozpoczęli z kolei cyniczną grę na niegasnących walońsko-flamandzkich animozjach…

Uroczystości żałobne ku czci szefa flamandzkiej Partii Jedności Stafa’a de Clercq’a z udziałem przedstawicieli Wehrmachtu, NSDAP i innych niemieckich organizacji. Przemarsz konduktu żałobnego ulicami Brukseli. 1942 rok. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kolaboracja Walonów

Z końcem XIX wieku mieszkańcy walońskich prowincji Belgii stanowili 42,5% ludności państwa belgijskiego. Z każdą dekadą odsetek ten stawał się coraz mniejszy. Jednym z wyrazicieli rosnącego niepokoju, uprzywilejowanej dotąd, ludności walońskiej stało się w dwudziestoleciu międzywojennym ugrupowanie Christus Rex i jego przywódca Leon Degrelle. W okresie okupacji niemieckiej Christus Rex okazało się najważniejszą walońską siłą polityczną kolaborującą z hitlerowcami. Degrelle, głoszący hasła faszystowskiej Wielkiej Belgii, germańskiego pochodzenia Walonów (rzekomo od Burgundów), a nawet włączenia Walonii w skład III Rzeszy i stworzenia Germańskiego Imperium, stał się jednym z ulubieńców Hitlera. Dobitnie świadczy o tym rozkaz Führera z 1943 roku, w którym głosił: „wszelkimi sposobami musimy popierać Degrelle’a”. Rexiści, jak zwano członków partii Christus Rex, nie ograniczali się jedynie do działalności politycznej. Swoje oddanie Hitlerowi udowodnili również z bronią w ręku. Na froncie wschodnim z Armią Czerwoną już w 1941 roku bił się Legion Waloński. To właśnie w jego szeregach pozycję wyrobił sobie Degrelle. Legion Waloński w pierwszej fazie wojny podlegał dowództwu Wehrmachtu. W 1943 roku powstała z niego walońska brygada Waffen SS, przydzielona do Dywizji Pancernej „Viking”. Na początku 1944 roku, po krwawych walkach, Walonom udało wyrwać się z kotła w rejonie Czerkas nad Dnieprem. Za udział w tych walkach Degrelle został odznaczony osobiście przez Hitlera Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego. W kolejnych miesiącach Walonowie bili się jeszcze pod Dorpatem w Estonii. Za walki te Degrelle został ponownie wyróżniony przez Hitlera. Tym razem Führer osobiście wręczył mu Liście Dębowe Krzyża Rycerskiego. Miał wtedy zwrócić się do Walona słowami: „Gdybym miał syna, chciałbym, żeby był taki jak Pan”. Jesienią 1944 roku większość terytorium Belgii była już w rękach Aliantów. W Niderlandach odważnie poczynała sobie wtedy polska 1. Dywizja Pancerna gen. Maczka. W tym czasie belgijscy kolaboranci ewakuowali się na wschód. Degrelle uzyskał tytuł Volksführer der Wallonie i stanął na czele walońskich uciekinierów. II wojna światowa chyliła się ku końcowi, a walońscy ochotnicy trwali wiernie u niemieckiego boku. Już jako 1. Walońska Dywizja SS „Wallonien” bili się w Ardenach na zachodzie oraz na Pomorzu Zachodnim i linii Odry na wschodzie. W maju 1945 roku gdzieś na Pomorzu Przednim, już na terenie Niemiec, rozproszone resztki dawnego Legionu Walońskiego skapitulowały przed Amerykanami oraz Brytyjczykami. Szacuje się, że w czasie II wojny światowej przez niemieckie siły zbrojne przewinęło się około 7,5 tys. Walonów.

Poczet sztandarowy Legionu Walońskiego podczas bliżej nie okreslonych uroczystości wojskowych. Widoczny sztandar ze złotymi, skrzyżowanymi burbońskimi tyczkami na złotym tle. 1941 rok. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kolaboracja Flamandów

Flamandowie stanowili około 60% ludności Belgii. Nim końca dobiegł wiek XIX przyszło im stoczyć wewnętrzną batalię o równouprawnienie ich języka. Flamandowie czujący swoją siłę coraz częściej wysuwali postulaty emancypacyjne. Ich głównym wyrazicielem okazał się Flamandzki Związek Narodowy – VNV. Po rozpoczęciu okupacji flamandzkie ugrupowanie podjęło kolaborację z Niemcami. Ci pozostali jednak nieufni wobec swoich flamandzkich sojuszników. Koncepcja Wielkich Niderlandów – połączenia Holandii i Flandrii – forsowana również przez holenderskich kolaborantów z NSB, nie budziła entuzjazmu Berlina. Dlatego też z biegiem czasu Niemcy zaczęli coraz częściej stawiać na całkowicie posłuszny im Niemiecko – Flamandzki Związek Pracy (DeVlag). Ugrupowanie założone w 1936 roku, kierowane przez Jefa van de Wiele, otwarcie opowiadało się za inkorporacją Flandrii do Rzeszy Wielkogermańskiej. To właśnie jego członkowie stali się podstawą flamandzkiej jednostki SS. Powstały w ten sposób Legion Flandryjski bił się od 1942 roku w rejonie Leningradu. Flamandzkie niedobitki z Frontu Wschodniego pod koniec wojny skupione zostały w 1. Flamandzkiej Dywizji „Langemarck”. Jak na ironię, ostatnie boje, już na terenie Niemiec, przyszło stoczyć Flamandom u boku… Walonów z Dywizji SS „Wallonien”. Szacuje się, że w czasie II wojny światowej przez niemieckie siły zbrojne przewinęło się około 23 tys. Flamandów.

Zaprzysiężenie flamandzkiego odziału ochotników „Lengemarck”. 1942 rok. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Prześladowania Żydów

W okresie całej niemieckiej okupacji w Belgii pozostał król Leopold III. W listopadzie 1940 roku monarcha spotkał się nawet z Hitlerem. W sposób ciągły działała również belgijska administracja. Instytucje państwowe oraz dwór wraz z upływem niemieckiej okupacji przeszły od kolaboracji pasywnej do kolaboracji aktywnej. Ważną organizacją, szczodrze dotowaną przez Niemców, była Unia Pracowników Umysłowych i Fizycznych, powołana do życia przez Hendrika de Man, promująca w środowisku robotniczym idee kolaboracji. Inną częścią niemieckiej machiny wojennej szybko stał się belgijski przemysł. Produkcja broni oraz innych produktów dla niemieckiej armii miała zapewnić dalszy rozwój belgijskiego przemysłu. Tylko w maju 1942 roku belgijski przemysł zbrojeniowy przyjął zamówienia na sumę prawię 500 mln marek, przy realizacji zleceń dla Wehrmachtu na łączną sumę 1627 mln marek. Kolaboranci stanęli również na czele belgijskiej policji. Belgijscy funkcjonariusze policji oraz przedstawiciele administracji wzięli czynny udział w prześladowaniach ludności żydowskiej. W 1942 roku władze wszystkich belgijskich miast nakazały Żydom noszenie żółtych gwiazd. Wyłamały się jedynie Bruksela i Liége. Jeszcze dalej poszła administracja Antwerpii, która po prostu aresztowała i oddała w ręce Niemców ponad 1200 mieszkańców miasta żydowskiego pochodzenia. W sumie Niemcy deportowali z Belgii ponad 25 tys. Żydów i Romów.

Przywódca faszystowskiego Niemiecko-Flamandzkiego Związku Pracy (DeVlag) Jef van de Wiele (z prawej) u ministra spraw zagranicznych Rzeszy Joachima von Ribbentropa. Koniec 1944 roku. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Emerytury dla SS-manów

Belgia została wyzwolona przez Aliantów na przełomie 1944 i 1945 roku. Rozpoczął się proces rozliczania belgijskich kolaborantów. Co ciekawe nawet w tej sytuacji doszło do tarć między Walonami, a Flamandami. Dziwnym trafem bowiem… wśród Flamandów było niemal dwukrotnie więcej osób winnych i skazanych niż wśród Walonów. Poszczególne nacje zupełnie inaczej odnosiły się również do postawy króla Leopolda III w okresie okupacji. We Flandrii zwolennicy króla stanowili większość, w Walonii przeważali jego przeciwnicy. Ostatecznie Leopold III abdykował w 1951 roku na rzecz swojego syna Baldwina I. A co stało się z Degrelle’m? Główny belgijski propagator współpracy z hitlerowcami przeżył wojnę i nigdy nie poniósł kary. Uciekł do Hiszpanii i dożył tam starości, do końca życia gloryfikując Hitlera. Odpowiedzialności uniknęła też większość najwyżej postawionych kolaborantów, którzy rozpierzchnęli się po całym świecie. Jeden z nich rexista Pierre Daye stanął nawet na czele Argentyńskiego Stowarzyszenia ds. Przyjmowania Europejczyków, które odpowiadało za organizację kanałów przerzutu z Europy byłych SS-manów, zbrodniarzy wojennych i kolaborantów. Jak ciężko Belgom odciąć było się od kolaboracyjnej przeszłości najlepiej pokazuje też fakt, że jeszcze w 2016 roku około 2,5 tys. Belgów za swą służbę dla hitlerowców pobierało emerytury od… rządu niemieckiego.

Piotr Worwa

Bibliografia:

Buliński Robert, Kolaboracja z III Rzeszą podczas II wojny światowej.

Klepka Rafał, Flamandowie i Walonowie – dwa narody w jednym państwie: polityczne i kulturowe dylematy Belgów, Politeja, nr 5/2014.

Kołek Paweł, Ruch Narodowo-Socjalistyczny (NSB) w Niderlandach i jego koncepcja polityki zagranicznej w latach 1931–1945, Studia nad Autorytaryzmem i Totalitaryzmem, nr 4, Wrocław 2018.

Kuberski Hubert, Wschodnioeuropejska odyseja Leona Degrelle’a. Walońscy ochotnicy Waffen SS (1943-1945) na froncie wschodnim, Studia z Dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej.

Niklewicz Konrad, Belgia współodpowiedzialna za Holocaust, wyborcza.pl, 14.02.2007 r.

Belgia. Historia, encyklopedia.pwn.pl

Belgia: Emerytury za walkę dla Hitlera?, rp.pl, 10.06.2016 r.

Leopold II i polityka kolonialna – komentuje prof. Jerzy Eisler w audycji z cyklu „Dźwiękowy przewodnik po historii najnowszej”, Polskie Radio, 15.05.2001 r.

Narodziny Belgii, „Największe Wydarzenia w Historii Świata” pod red. Jaquesa Marseille, Nadeije Laneyrie-Dagen, Oficyna Wydawnicza MAK, 2000.

Tytułowa grafika: Szef Flamandzkiego Związku Narodowego – VNV Staf de Clercq przemawia do legionu flamandzkich ochotników podczas uroczystości pożegnania i przekazania sztandaru. 1941 rok. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dodaj komentarz