Bez niewolniczego piętna. Murzyni w polskiej historii

W przeciwieństwie do większości państw Zachodu, a także państw Arabskich, Polska nie posiada tradycji niewolenia Czarnoskórych. Przeciwnie, to Słowianie, również z terenów dzisiejszej Polski, we wczesnych wiekach średniowiecza tysiącami trafiali do niewoli, szczególnie do muzułmańskich państw Afryki i Bliskiego Wschodu. W czasach nowożytnych państwa Europy Zachodniej budowały swoje bogactwo na niewolniczej pracy czarnoskórych niewolników, którym odmawiały człowieczeństwa. A jak Murzynów traktowano nad Wisłą?

Na magnackim dworze

Rzeczpospolita Obojga Narodów w Czarnoskórym od zawsze widziała człowieka. Oczywiście nawet w Polsce zdarzały się przypadki, w których Murzyni stawali się niewolnikami. Skala tego zjawiska była jednak w porównaniu do Europy Zachodniej marginalna. Jednocześnie niewola Murzynów nad Wisłą, wobec ich losów na Zachodzie Europy i w Ameryce Północnej, prezentowała się niczym niewinna igraszka. Murzyni w Rzeczpospolitej najczęściej służyli na królewskich i magnackich dworach. Ich praca ograniczała się do usługiwania Panu i pełnienia funkcji dekoracyjnych. W pewnym momencie wśród polsko-litewskiej magnaterii zapanowała wręcz moda na posiadanie czarnoskórego sługi. To jeszcze bardziej polepszyło dole Murzynów nad Wisłą. Służąc jako lokaje czy fajkowi wielokrotnie stawiali się ulubieńcami swoich Panów. Król Jan III Sobieski szczerze ubolewał nad śmiercią swego czarnoskórego lokaja Józefa Holendra w czasie odsieczy wiedeńskiej w 1683 roku. Z kolei August II utrzymywał murzyńską kapelę. Czarnoskóry sługa kasztelana lwowskiego Andrzeja Fredry tak wrósł w sarmacką rzeczywistość, że

przejął miejscowe obyczaje i graczem był na szable, w burdach swego pana brał czynny i wybitny udział. (Władysław Łoziński, XIX wieczny historyk)

W Rzeczpospolitej szlacheckiej zdarzały się nawet przypadki dochodzenia Czarnoskórych do urzędów państwowych. Murzyna Aleksandra Dynisa biskup krakowski uczynił starostą w Koziegłowach na ziemi siewierskiej. Burgrabia krakowski Jędrzej Czarnecki, czarnoskórego Afrykanina mianował koniuszym. Pośród szlacheckiej braci powszechny był też podziw dla odwagi i waleczności murzyńskich wojowników, z którymi Polacy stykali się w czasie wojen z Imperium Osmańskim.

Wyjazd z Wilanowa Jana III i Marysieńki Sobieskich. Na czele czarnoskórzy słudzy polskiego króla. Obraz Józefa Brandta. Źródło: Wikimedia Commons

Pośród Karaibów

Rzeczpospolita upadła. A polscy Murzyni? Mulat Władysław Jabłonowski bohatersko walczył w insurekcji kościuszkowskiej, w bitwach pod Szczekocinami, Maciejowicami oraz podczas obrony Warszawy. Po rozbiorach dołączył do Legionów Dąbrowskiego. W hierarchii wojskowej, mimo francuskich oporów, doszedł do stopnia generała. W 1802 roku Napoleon wysłał go wraz z innymi polskimi legionistami na Haiti z misją… tłumienia powstania murzyńskiej ludności. W piekle tropikalnej wojny o przywrócenie niewolnictwa zginęło 4,5 tys. Polaków. Na żółtą febrę umarł Jabłonowski. Nawet w tych dramatycznych okolicznościach między Polakami, a Murzynami powstało wtedy poczucie jakiejś nieokreślonej wspólnoty. Czarni powstańcy stosunkowo szybko zorientowali się, że Polacy odnoszą się do nich lepiej niż Francuzi. Haitański przywódca Jean-Jacques Dessalines nazwał nawet Polaków „białymi Murzynami Europy”. Kilkudziesięciu Legionistów porzuciło Francuzów i dołączyło do rebeliantów. Już po francuskiej kapitulacji na wyspie, pierwsza haitańska konstytucja głosiła:

Żaden Biały jakakolwiek byłaby jego nacja, nie będzie mógł postawić nogi na terytorium Haiti jako pan albo właściciel. Poprzedni artykuł nie będzie stosowany zarówno do białych kobiet, które są naturalizowane przez rząd, jak i dzieci przez nie urodzonych. Ponadto są objęci w mocy tego artykułu Niemcy i Polacy naturalizowani przez rząd.

Na Haiti osiedliło się około 400 Polaków. O ich obecności pośród Karaibów po dziś dzień świadczy jaśniejsza karnacja niektórych mieszkańców Haiti oraz… słowiańskie warkocze u dziewczynek.

Bitwa na San Domingo. Legioniści w walce z murzyńskimi powstańcami. Obraz Januarego Suchodolskiego. Źródło: Wikimedia Commons

Przyjaciel Naczelnika

Niezwykły był stosunek do Murzynów Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Jego sługą i przyjacielem w czasach wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych był czarnoskóry ordynans Agrippa Hull. Do legendy przeszła uczta, którą Agrippa przygotował dla swych czarnoskórych ziomków w kwaterze Kościuszki w West Point. Uczynił to oczywiście pod nieobecność polskiego generała i bez jego wiedzy. Co więcej wśród innych niewolników podał się za… Kościuszkę!

Pułkownik Kościuszko nagle wkroczył do środka, wywołując wśród nich taki zamęt, że gdyby sam szatan pojawił się między nimi, nie uciekaliby w większym przerażeniu. [Agrippa] rzucił się na ziemię, do stóp Kościuszki wołając: „Wychłostaj mnie, zabij mnie, panie; zrób ze mną co chcesz panie generale”. Kościuszko nie chciał jednak psuć dobrej zabawy, niezwykle oficjalnie wyściskał Hull’a, mówiąc: „Nie godzi się afrykańskiemu księciu padać na twarz przed kimkolwiek”. (Fragment biografii gen. Johna Patersona)

Tym sposobem zabawa trwała w najlepsze w dalszym ciągu. A zakończyła ją wspólnie wypalona przez Kościuszkę i Agrippe Hull’a fajka pokoju. Po latach pisząc swój testament Tadeusz Kościuszko cały swój majątek przeznaczył na wyzwolenie czarnoskórych niewolników.

Prosiłem pana Jeffersona, żeby w razie mojej śmierci, bez wyrażenia ostatniej woli lub testamentu, wykupił za moje pieniądze tylu Murzynów i uwolnił ich, aby pozostała suma wystarczyła na zapewnienie im wykształcenia i utrzymania. Każdy z nich powinien przedtem poznać obowiązek obywatela w wolnym państwie, bronienia swego kraju przeciw obcym i wewnętrznym wrogom, którzy chcieliby zmienić Konstytucję na gorszą, co by ich uczyniło w rezultacie znowu niewolnikami. Każdy z nich powinien mieć dobre i ludzkie serce, czułe na cierpienia innych. Każdy powinien być żonaty oraz otrzymać 100 akrów ziemi, narzędzia i żywy inwentarz do uprawy roli, wiedzieć, jak się z tym obchodzić, umieć gospodarować, a także powinien umieć współżyć z sąsiadami: być zawsze dobrym i gotowym do pomocy oraz skromnym wobec nich. Każdy powinien dzieciom dać dobre wykształcenie, kochać swój kraj i spełniać obywatelskie obowiązki, by w ten sposób – zachowując dla mnie wdzięczność – czynić siebie samego możliwe szczęśliwszym. (Amerykański testament Tadeusza Kościuszki)

Tadeusz Kościuszko wykonawcą swego testamentu mianował Thomasa Jeffersona. Prezydent Stanów Zjednoczonych nie wypełnił jednak ostatniej woli polskiego Naczelnika. Niezwykły dokument Polaka nie zmienił tym samym historii. Na wyzwolenie Murzynów Amerykanie zdecydowali się dopiero ponad pół wieku później…

Agrippa Hull – ordynans i przyjaciel Tadeusza Kościuszki. Niewykluczone, że amerykański testament Naczelnika był pokłosiem właśnie tej znajomości. Źródło: Wikimedia Commons

Czarnoskóry powstaniec

Gdy odradzała się wolna Polska Murzyni znaleźli się wśród żołnierzy Niepodległości. Dwóch czarnoskórych żołnierzy ramię w ramię z Polakami biło się w wojnie z bolszewikami w 1920 roku wchodząc w skład 12. Eskadry Wywiadowczej. Najprawdopodobniej byli to Afrykańczycy, którzy w czasie I wojny światowej walcząc w armii francuskiej, dostali się do niemieckiej niewoli. Jako jeńcy trafili na ziemie polskie i wkrótce dołączyli do Polaków. Jeden z nich, Sam Sandi, u polskiego boku walczył już w powstaniu wielkopolskim. Później pozostał w Rzeczpospolitej, założył rodzinę i zrobił karierę jako zapaśnik. Innym czarnoskórym bohaterem II Rzeczpospolitej był August Agbala Browne „Ali”. Do Polski przybył z Nigerii w 1922 roku. Zamieszkał w Warszawie i założył rodzinę. Jako muzyk jazzowy grywał w najlepszych lokalach rozrywkowych przedwojennej stolicy. Gdy rozpoczęła się II wojna światowa bez wahania ruszył do walki za swą drugą Ojczyznę. W 1939 roku zgłosił się na ochotnika do grupy broniącej warszawskiej Ochoty. Pięć lat później bił się ponownie, biorąc udział w powstaniu warszawskim. Jako ochotnik walczył w batalionie „Iwo” mjr. Jerzego Antoszewicza. Wszedł w skład plutonu łączności. Na zawsze zapisał się w powstańczej tradycji jako czarnoskóry motocyklista z biało-czerwoną opaską na ramieniu, który przemierzał ulice płonącego Śródmieścia.

August Browne, fotografia, która ukazała się w przedwojennym wydaniu gazety „Tajny Detektyw” z 17 lipca 1932 roku. Co ciekawe za pośrednictwem gazety poszukiwała go wtedy… żona.

Na stadionie i w sejmie

I dzisiejsza Polska stała się domem dla wielu czarnoskórych osób. Wbrew, regularnie rzucanym na Polaków, kłamliwym oskarżeniom o rasizm, Murzyni żyją tu, pracują, zakładają rodziny i polonizują się. Polska niejednokrotnie otwiera przed nimi możliwości rozwoju, a oni korzystają z tego robiąc kariery w sporcie, biznesie, nauce czy polityce. Nie kto inny przecież, a czarnoskóry Emmanuel Olisadebe u progu XXI wieku stał się jednym z bohaterów polskiej reprezentacji w piłce nożnej. To jego gole strzelone z Orzełkiem na piersi dały Polsce awans na Mundial w Korei i Japonii w 2002 roku. Z kolei dwie kadencje w polskim Sejmie zasiadał czarnoskóry polityk, konserwatysta John Godson. A takich przykładów nie brak i w innych dziedzinach. Bo przecież w myśl narodowej teorii przedwojennego profesora i działacza politycznego Wincentego Lutosławskiego:

Murzyn lub czerwonoskóry może zostać prawdziwym Polakiem, jeśli przejmie dziedzictwo duchowe polskiego narodu, zawarte w jego literaturze, sztuce, polityce, obyczajach i jeśli ma niezłomną wolę przyczyniania się do rozwoju bytu narodowego Polaków.

Piotr Worwa

Bibliografia:

Antoniewski Piotr, „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”, czyli żywot czarnych niewolników w Rzeczpospolitej, Kurier Historyczny, 30.10.2018 r.

Gałęzowski Marek, Santo Domingo – wyspa tylko dla Polaków, Niemców i czarnoskórych, DoRzeczy, 03.05.2017 r.

Orlicki Łukasz, Czarnoskórzy żołnierze Wojska Polskiego, Interia Fakty, 24.12.2008 r.

Osiński Zbigniew, August Agbala Browne „Ali” – czarnoskóry uczestnik Powstania Warszawskiego, Wirtualna Polska, 15.04.2014 r.

Przybyło Łukasz, Impreza afrykańskiego księcia, „Tadeusz Kościuszko”, POLITYKA Pomocnik Historyczny, 2/2017, s. 47.

Tadeusz Kościuszko, Thomas Jefferson. Korespondencja (1798–1817), pod red. Izabella Rusinowa, tłum. Agnieszka Glinczanka, Józef Paszkowski

Tytułowa grafika: Powrót z Wiednia. Wśród polskich wojowników widoczni czarnoskórzy słudzy. Obraz Józefa Brandta. Źródło: Wikimedia Commons

 

Dodaj komentarz